Strony

wtorek, 20 grudnia 2011

podsuma tygodnia drugiego + trzeciego początek

Trening 3/1
plan: 10 km BC1 + 5x40m skip A, C i podskoki + 10x przysiady przed każdą przebieżką 6x60m + 5x 10 ćw. na m. brzucha, grzbietu i pompki.

Realizacja: trening zrobiony dzisiaj, choć miał wczoraj. Pracowo się nie wyrobiłem. Zauważam zresztą tendencję, że jak nie uda mi się pobiegać rano, to z wieczora ciężko jest wykroić czas na tening. Niestety wykonanie założeń znowu nie było dobre. Mam z treningami przeplatanymi ćwiczeniami siłowymi problem. Sprawiają mi najwięcej kłopotu i są największym wyzwaniem (piękna tautologia).
Trening zrobiony trochę krótszy od założonego ze względu na czas. Zrobiłem tylko 7 km przed skipami i później tylko 1 km. Różnica zatem ok 2 km w dystansie bc1. Skipy: Miało być 5 serii, były tylko 3. Ponadto przy wyskokach wymiękłem przy trzeciej serii. Potem już zgodnie z planem. tj. były założone przebieżki i były przysiady. Ćwiczenia: zrobiłem tylko 3 serie. Nie był to ewidentnie moj dzien :/ choć to chyba nie tylko kwestia dnia. Może siłe cześciej robić? Napisałem maila do trenera z prośbą o koło ratunkowe.




Treningiem 5 zakończyłem drugi tydzień zmagań z treningowym planem. Samopoczucie bardzo dobre było. Martwi mnie co prawda jeszcze szybko rosnące tetno przy niskim tempie, ale chyba też getting better:)

Podsuma tygodnia jest w moim wykonaniu rekordowa. Trening centre garminowy wskazuje bowiem, że drugi tydzień był sponsorowany przez:
  • liczbę 56,67 w zakresie pokonanych kilometrów (cześć faktycznie była pokonana, a część odpuściła bez walki)
  • 7.01.59 - w zakresie czasu treningu biegowego
  • 7.27 - to średnie tempo (no nie jest to przyznaje imponujący wynik, ale idzie ku lepszemu:))
  • 4665 w zakresie spalonych kalorii - ostatnio ciągle chce mi sie jeść.
  • 154 - średnie tętno biegów. 
  • 187- maksymalna tygodniowa wartość tętna.
Idzie zatem jakoś do przodu i pracę wykonaną oceniam względnie pozytywnie, choć -jak mawia koleżanka Ewa-szału nie ma:)



Trening 2/5.
Super mega niedzielny trening. Spokojne wybieganie. Cel - tlen:) Trener przykazał odszukanie nawierzchni nieasfaltowej i niebetonowej. A jakże. Tako i się stało. Truchtałem, czy jak to podaje gremlin, robiłem slow-jog po parku. Tempo wolne, tetno jak na mnie niskie, bo średnio wyszło 150. Tak zleciało 12 km jak z bicza strzelił:)




Trening 2/4.

Założenie:4km BC1 3x 2km BC2 + 1km BC1
Przykazanie trenera: 4 km spokojnie na tętnie do 150. Potem chwila gimnastyki i przebieżki 3x60m. Odcinki 3x2km biegaj spokojniej niż zwykle, przynajmniej postaraj się, tak na tętnie 165-175 nie więcej. Przerwa 3 minuty w powolnym truchciku.

Wykonanie: Zrobione. strasznie coezko sie biegało ze wzlgędu na wiatr. Dlatego nie traktuje wyników tempa odcinków 2 km jako reprezentatywnych. miałem przez pierwsze dwa odcinki silny wiatr w twarz, nie jakiś tam zefirek, tylko wichure że hoho :) W związku z tym trening zaliczony, ale bez historii.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz