Drugi trening tygodniowy zrobiłem dopiero z wieczora. Jakoś się tak pracowoło poukładało, że rano nie miałem szans. Choć przymierzyłem sie przez chwilę, ale garmin wymiękł, co ostatecznie mnie zniechęciło. Zawiesił się po prostu skurczybyk i nie chciał wstać. Drugi raz mu sie to zdarzyło, a używam go już ponad 2 lata. Później znalazłem rozwiązanie za pomocą ... Google. Jak to zwykle bywa, nie jestem pierwszą osobą, która musiał zmierzyć się z garminową niedyspozycją. Wystarczyło zastosować tzw. soft reset. Robi się to za pomocą naciśnięcia przycisku reset+mode. Różne źródła podają różny konieczny czas reseto, od 5s. do minuty. U mnie zadziałało od razu. To cholernie pozytywna wiadomość, bo mimo upływu lat, garmin mocno trzyma cene... :)
Złożenie było: 6km BC1 + 8x 300m.
Znowu modyfikacja założenia na dzień dobry. Mianowicie przed mocnym biegiem odcinków 300 -metrowych zrobiłem 5 km, po po zakończeniu treningu dobiec jeszcze spokojnie 1 km.
Miałem powazny problem znowu, żeby trzymać tętno poniżej 150. Nie udało mi się zrealizować tego założenia, bowiem średnie tętno dla pierwszych 5 km wynosiło 151.
Mocne odcinki biegłem przy założeniu, żeby 8 powtórzenie przebiec troche szybciej, a z pewnością nie wolniej niż pierwsze. Poszło dosyć chyba nieźle. Średnia dla pierwszego mocnego odcinka wynosiła 4.40 a dla ostatniego 4.11. Zadziwiająca lekkość w nogach :), z czego jestem bardzo zadowolony. Podczas mojego jedynego do tej pory startu, miałem wrażenie, że wydolnościowo mógłbym biec szybciej, jednak nogi robiły się z upływem dystansu coraz cięższe :)
Pomijając męczarnie przez pierwszą piątkę z utrzymaniem niskiego tętna, co skutkowałem momentami tempem dla którego określenie żenada mogłoby być komplementem, było ok. trening zrobiony samopoczucie dobre :)
Dzisiaj dzień przerwy.
Złożenie było: 6km BC1 + 8x 300m.
Znowu modyfikacja założenia na dzień dobry. Mianowicie przed mocnym biegiem odcinków 300 -metrowych zrobiłem 5 km, po po zakończeniu treningu dobiec jeszcze spokojnie 1 km.
Miałem powazny problem znowu, żeby trzymać tętno poniżej 150. Nie udało mi się zrealizować tego założenia, bowiem średnie tętno dla pierwszych 5 km wynosiło 151.
Mocne odcinki biegłem przy założeniu, żeby 8 powtórzenie przebiec troche szybciej, a z pewnością nie wolniej niż pierwsze. Poszło dosyć chyba nieźle. Średnia dla pierwszego mocnego odcinka wynosiła 4.40 a dla ostatniego 4.11. Zadziwiająca lekkość w nogach :), z czego jestem bardzo zadowolony. Podczas mojego jedynego do tej pory startu, miałem wrażenie, że wydolnościowo mógłbym biec szybciej, jednak nogi robiły się z upływem dystansu coraz cięższe :)
Pomijając męczarnie przez pierwszą piątkę z utrzymaniem niskiego tętna, co skutkowałem momentami tempem dla którego określenie żenada mogłoby być komplementem, było ok. trening zrobiony samopoczucie dobre :)
Dzisiaj dzień przerwy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz